
Wsparcie psychiczne w onkologii wciąż pozostaje na marginesie systemu – mimo że dla wielu pacjentek to właśnie ono decyduje o przebiegu leczenia. Bez równoległej opieki psychoonkologicznej trudno mówić o realnej skuteczności terapii. Bardzo ważny wywiad Dr n. med. Katarzyna Pogoda z Maria Sklodowska-Curie National Research Institute of Oncology dla Puls Medycyny – i zarazem punkt wyjścia do szerszej refleksji o stanie systemu.
Diagnoza nowotworu nie jest wyłącznie faktem medycznym – to doświadczenie graniczne, które uruchamia silny lęk, poczucie utraty kontroli i długotrwałe napięcie. „Nigdy nie ma momentu, kiedy kobieta jest przygotowana na takie rozpoznanie. Panie, które są na początku tej drogi, są w szoku, nie dowierzają” – mówi dr Pogoda.
W praktyce oznacza to jedno: jeśli pacjentka zostaje sama z emocjonalnym ciężarem choroby, nawet najlepiej dobrane leczenie farmakologiczne może nie przynieść pełnych efektów.
Nieleczony stres i zaburzenia nastroju mają realny wpływ na przebieg terapii – obniżają motywację, utrudniają współpracę z lekarzami i zwiększają ryzyko jej przerwania. „Te emocje nie pomagają. Powodują znaczne nasilenie lęku; chora jest bardzo nieufna. Jakiekolwiek działanie niepożądane urasta [w jej percepcji – przyp. red.] do niesamowitych rozmiarów (...). I wtedy naprawdę trudniej jest leczyć taką pacjentkę” – mówi dr Pogoda i dodaje: „Niezwykle ważne jest to, żeby panie, które leczymy, miały swoje emocje pod kontrolą. (...) Żeby te emocje nie stanowiły bariery w podejmowanej terapii”.
To, że emocje wpływają na decyzje terapeutyczne, potwierdzają dane: co drugi pacjent onkologiczny ze zdiagnozowanymi i nieleczonymi zaburzeniami lękowymi lub depresyjnymi odmawia leczenia. Wśród pacjentów bez takich objawów – tylko co dziesiąty.
Dr Pogoda mówi wprost: „Optymalne leczenie, czyli leki, to podstawa, ale drugim niezwykle ważnym obszarem jest opieka psychologiczna, bo bez tego nie uda się wykorzystać potencjału leków – jeżeli kobieta będzie walczyć sama ze sobą w głowie”.
Problem w tym, że system nie nadąża za skalą potrzeb. Szacuje się, że nawet co drugi pacjent onkologiczny zmaga się z zaburzeniami lękowymi lub depresją, a jednocześnie dostęp do wsparcia psychologicznego pozostaje ograniczony.
W Polsce pracuje niespełna tysiąc psychoonkologów. W praktyce oznacza to, że na jednego specjalistę przypada średnio niemal 3,5 tysiąca pacjentów, podczas gdy realne potrzeby są nawet pięciokrotnie wyższe.
Efekt? Opieka psychoonkologiczna jest rozproszona, trudna do uzyskania i niewystarczająca wobec rosnącej liczby chorych. Konsekwencje mają nie tylko wymiar ludzki, lecz także systemowy – brak wsparcia przekłada się na częstsze i dłuższe hospitalizacje, bardziej złożony przebieg leczenia – a więc jego wyższe koszty i większe obciążenie dla całego systemu ochrony zdrowia.
W tej luce coraz wyraźniej pojawiają się rozwiązania cyfrowe. Narzędzia z obszaru e-health oferują coś, czego tradycyjny model nie jest w stanie zapewnić: ciągłość wsparcia, dostępność i skalowalność. W praktyce mogą pełnić funkcję pierwszej linii pomocy psychologicznej – dostępnej natychmiast, bez kolejek i ograniczeń kadrowych.
To szczególnie istotne w momentach największego kryzysu, które rzadko pokrywają się z terminem wizyty w gabinecie. „To jest też pewna metoda mobilizacji, pewnej regularności w opiece. Trzeba z tego korzystać” – mówi dr Pogoda i dodaje: „Jeżeli tylko są to sprawdzone narzędzia – sprawdzone wcześniej na pacjentach, badane – czyli trochę jak z lekiem, jest jakiś pilot, sprawdzane są wyniki”.
Dr Pogoda wskazuje, że wzorem innych krajów europejskich – m.in. Niemiec – certyfikowane i zwalidowane narzędzia cyfrowe powinny stać się elementem standardowej opieki onkologicznej. „Weszliśmy już w świat telemedycyny; mamy coraz więcej pacjentów onkologicznych, więc te wszystkie narzędzia powinny przechodzić również do świata onkologii”.
Rozwiązania cyfrowe zapewniają to, czego systemowi brakuje najbardziej: możliwość skalowania oraz ciągłość opieki 24/7 – również w domowym zaciszu, czyli tam, gdzie najczęściej pojawia się kryzys.
Co istotne, nie są to już tylko koncepcje. Istnieją już narzędzia oparte na zwalidowanych klinicznie metodach terapeutycznych, które można wdrażać bez konieczności reorganizacji systemu czy zwiększania liczby etatów. Ich potencjał wykracza poza wsparcie pacjentek – odciążają personel medyczny i poprawiają efektywność całego procesu leczenia.
Przykład? Medyczna aplikacja mobilna poprawiająca jakość życia pacjentów onkologicznych – Living Well Plus – oferująca wsparcie psychologiczne i żywieniowe po diagnozie.
Aplikacja Prosomy została zwalidowana klinicznie w Europie (Polska, Niemcy) oraz w Stanach Zjednoczonych i przynosi realne korzyści pacjentom. Przeszła również pełną analizę HTA (Health Technology Assessment), potwierdzającą jej skuteczność kliniczną, bezpieczeństwo, opłacalność oraz pozytywny wpływ na system ochrony zdrowia i dostępność świadczeń.
Rozwiązanie ma wsparcie środowiska klinicznego (Prosoma współpracuje z wiodącymi ośrodkami w Polsce) oraz pacjentów; jest refundowane na wybranych rynkach zagranicznych i pozostaje w pełni gotowe do integracji z publicznym systemem ochrony zdrowia w Polsce.
Wniosek? Problem jest zdiagnozowany. Rozwiązania istnieją – tu i teraz. Niezmiennie brakuje zaś decyzji o ich wdrożeniu.
Dyskusja o roli psychoonkologii trwa od lat. Dziś jednak coraz trudniej traktować ją jako „dodatek” do terapii. W obliczu rosnącej liczby zachorowań i ograniczonych zasobów kadrowych brak systemowych rozwiązań przestaje być wyłącznie zaniedbaniem – staje się wymiernym kosztem zdrowotnym i ekonomicznym.
Wnioski są jednoznaczne: skuteczna onkologia nie kończy się na leczeniu choroby. Obejmuje również to, co dzieje się „w głowie” pacjentki – a właśnie tam wciąż pozostaje najwięcej do zrobienia.
###